Rewolucja październikowa... w Portugalii


Objawienia fatima krzyżowiec
Grzegorz Kucharczyk 
"Polonia Christiana" 2011, nr 20 


W Portugalii październikowa rewolucja wybuchła o siedem lat wcześniej niż w Rosji. W swym powierzchniowym, społecznym wymiarze bez porównania łagodniejsza, z całą wyrazistością ukazała zimną, niepohamowaną nienawiść, jaką wszystkie rewolucje świata niezmiennie pałają ku jednej i tej samej instytucji – Kościołowi katolickiemu.(...) 

Portugalski kulturkampf 
Podobnie jak wcześniej we Francji czy podczas niemieckiego Kulturkampfu, wojna z katolicyzmem w Portugalii rozpoczęła się od uderzenia w zakony. Już 8 października 1910 roku (trzy dni po zwycięstwie rewolucji, sprawę więc traktowano priorytetowo) rząd opublikował opracowany przez ministra Costę dekret obwieszczający kasatę wszystkich zgromadzeń zakonnych w Portugalii. Jak zawsze (na wzór Francji i Niemiec) na pierwszy ogień poszli jezuici. W trybie natychmiastowym aresztowano i wydalono z Portugalii wszystkich (388) członków Towarzystwa Jezusowego. 

Śladem innych, toczonych wówczas w Europie antykatolickich „wojen o kulturę”, 22 października 1910 roku usunięto w Portugalii nauczanie religii w szkołach, a osobom duchownym oraz instytucjom kościelnym zakazano nauczania nie tylko w szkołach państwowych, ale również w prywatnych. 

Dekret z 18 października 1910 roku, nakazujący usunięcie symboli katolickich z budynków użyteczności publicznej, oznaczał ogólnokrajową akcję dekrucyfikacyjną w szkołach i urzędach. Z przysiąg i urzędowych oświadczeń usunięto wszelkie odwołania się do Boga. Dekretem z 26 października pozbawiono katolickie święta charakteru świąt państwowych – jako dni wolne od pracy ostały się jedynie niedziele w urzędowej nomenklaturze określane jako dni odpoczynku. 

Osobny dekret usuwał kapelanów z armii, zakazując wojskowym uczestnictwa w religijnych nabożeństwach w mundurze. Nadzór nad katolickimi organizacjami, a nawet nad czynnościami liturgicznymi, został oddany w ręce cywilnych komisarzy mianowanych przez władze (nie trzeba dodawać, że w większości byli to wolnomularze albo ich zwolennicy). To oni, a nie, na przykład, proboszczowie mieli nie tylko wyrażać zgodę na sprawowanie danego nabożeństwa (na przykład procesji Bożego Ciała) poza murami świątyni, ale również decydować o liczbie i terminie nabożeństw w obrębie kościoła. Duchownym zakazano noszenia sutann i habitów w miejscach publicznych. 

Październikowa rewolucja Alfonso Costy nie oszczędziła również jego macierzystej uczelni – uniwersytetu w Coimbrze. 23 października 1910 roku zlikwidowano obecny tam od sześciu stuleci wydział teologiczny. Miesiąc później z wydziału prawa usunięto katedrę prawa kościelnego (prawo kanoniczne wykładano w Coimbrze nieprzerwanie od średniowiecza). 

Integralną częścią antykatolickiego ustawodawstwa były zmiany przeprowadzone przez rząd republikański w prawie rodzinnym. 3 listopada 1910 roku zalegalizowano i znacznie ułatwiono rozwody. Opublikowany w święta Bożego Narodzenia (data wybrana nieprzypadkowo) dekret z 25 grudnia 1910 roku zrównywał w sensie prawnym konkubinat z legalnie zwartym małżeństwem, co w praktyce legalizowało poligamię. Z perspektywy republikańskiej czymś naturalnym było doprowadzenie do zerwania stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską. 19 października 1910 roku nuncjusza apostolskiego zmuszono do opuszczenia Portugalii, jeszcze wcześniej powrócił zaś do Lizbony, wezwany do kraju przez rząd republikański, portugalski ambasador przy Stolicy Apostolskiej. 

Rozdział Kościoła od państwa
Zwieńczenie antykościelnej polityki republiki stanowił wzorowany na francuskim prawie z roku 1905 dekret o rozdziale Kościoła od państwa opublikowany 20 kwietnia 1911 roku. Słowo „rozdział” było tylko zasłoną dymną. W istocie chodziło o wypchnięcie nie tyle Kościoła, co katolicyzmu ze sfery publicznej oraz radykalne ograniczenie jego swobód. 

Na mocy dekretu cała własność należąca do Kościoła została skonfiskowana przez państwo. Budynki kościelne miały być odtąd przez państwo „dzierżawione”, ale nie osobom duchownym czy instytucjom kościelnym, ale stowarzyszeniom kultowym (rozwiązanie zaczerpnięte wprost z wzorca francuskiego), przy czym „dzierżawa” taka mogła zostać natychmiast i bez podania przyczyn przez władze państwowe odwołana. Jednak w odróżnieniu od francuskiego pierwowzoru, portugalskie prawo zakazywało księżom nawet przynależności do tych stowarzyszeń (a co dopiero kierowania nimi). 

Dekret z 20 kwietnia 1911 roku przewidywał ponadto, że w Portugalii pracować mają tylko ci księża, którzy ukończyli studia teologiczne w Portugalii, choć jak widzieliśmy na przykładzie polityki władz wobec uniwersytetu w Coimbrze, możliwości te były radykalnie pomniejszane. Chodziło o zamknięcie drzwi przed duchownymi wykształconymi, na przykład, w Rzymie. 

W prawie o rozdziale Kościoła od państwa znalazł się również zapis obligujący osoby duchowne do oficjalnego korespondowania za pomocą poczty jedynie z władzami publicznymi, a nie między sobą. Publikacja i odczytywanie w kościołach listów pasterskich biskupów (a także papieża) uzależnione było od każdorazowej zgody władz. Autorom dekretu przeszkadzał nawet dźwięk kościelnych dzwonów, zakazali więc ich bicia w nocy, rozstrzygnięcie kwestii dalszego istnienia dzwonów oddając w gestię władz municypalnych. Wszelką krytykę prawa o rozdziale Kościoła od państwa oraz innych praw odnoszących się do Kościołów, jak również krytykowanie władz publicznych czy też jakiejkolwiek ich czynności lub formy rządu, bądź praw Republiki zagrożono karą więzienia oraz utratą uposażenia.
(...) 

Misje laickie
Miarą zacietrzewienia portugalskich laicyzatorów, którzy własną ideologię przedkładali nad portugalską rację stanu, było dążenie republikańskiego rządu do rozciągnięcia antykatolickiej legislacji również na należące do Portugalii obszary kolonialne, przechodząc przy tym do porządku dziennego nad faktem, że obecność Kościoła na tych terenach od XV wieku stanowiła najsilniejszy czynnik integrujący kolonie z metropolią. W roku 1913 rząd zadecydował o wysłaniu do kolonii „misji laickich”, które miały zastąpić tam pracę wykonywaną przez katolickie duchowieństwo. Na szczęście administracja kolonialna (na przykład w Angoli i Mozambiku) wykazała więcej rozsądku od władz w metropolii i wprost odmówiła realizowania na swoim terenie laickiej polityki. 

„Misje laickie” były jednym z pomysłów Alfonso Costy, który w styczniu 1913 roku został premierem. Jego rządy to prawdziwie wojujący antyklerykalizm. Dosłownie. Tutaj również Costa naśladował swoich francuskich poprzedników, którzy w epoce rządów Emila Combesa (1902-1905) wysyłali w kraj bojówki walczące z takimi „przejawami klerykalizmu” jak uroczystości pierwszokomunijne czy procesje w uroczystość Bożego Ciała. 

Costa odwołał się do pomocy karbonariuszy (carbonaria – radykalny odłam masonerii). Bojówki karbonariuszy – w policyjnych aktach figurujące jako „nieznani sprawcy” – korzystały z całkowitej bezkarności przy wcielaniu w życie programu premiera Costy uczynienia z Portugalii państwa całkowicie laickiego. Do tego typu działań należało między innymi obrzucenie bombami w roku 1913 procesji ku czci św. Antoniego, która tradycyjnie przeszła ulicami Lizbony 10 czerwca. W wyniku tego bestialskiego zamachu zginęło kilkunastu wiernych, w tym kilkoro dzieci. 

Tego typu „antyklerykalne przygody” były nie do zaakceptowania nawet dla bardziej umiarkowanych republikanów. 25 stycznia 1914 roku premier Costa został więc zmuszony do złożenia dymisji. Nowy rząd, kierowany przez Bernardino Machado, złagodził antykatolicką politykę swoich poprzedników. W lutym 1914 roku zezwolono na powrót biskupów z wygnania. Zgodzono się na udział księży w stowarzyszeniach kultowych administrujących budynkami kościelnymi. Miarą „liberalizacji” było zezwolenie na noszenie przez księży sutann. 

"Białe mrówki" w akcji
Odsunięty od władzy premier Alfonso Costa wcale jednak nie złożył broni. Kierowani przezeń radykalni republikanie ponownie zorganizowali sieć bojówek nazwanych „białymi mrówkami”. Jak pisze znawca przedmiotu, Tomasz Wituch, bojówkarze byli kierowani i ochraniani przez loże masońskie, a opłacani najczęściej z funduszy publicznych. Jedną z pierwszych akcji „białych mrówek” stało się zakłócanie uroczystości wielkanocnych 1914 roku w kościołach całej Portugalii. 

Kres rządom umiarkowanych republikanów położył w maju 1915 roku pucz wojskowy zorganizowany i kierowany przez oficerów-masonów. Walki w Lizbonie trwały od 14 do 18 maja 1915 roku. Zginęło w nich około trzystu osób. Przeprowadzone w czerwcu 1915 roku wybory parlamentarne przyniosły zwycięstwo radykałom Alfonso Costy. Wielki Laicyzator ponownie objął urząd premiera w listopadzie 1915 roku. Tym samym rozpoczął się ostatni etap prześladowań Kościoła za I Republiki Portugalskiej. 

Costa ponownie wypędził z kraju dwóch najważniejszych hierarchów portugalskich: patriarchę Lizbony oraz biskupa Porto. Zamknięto wszystkie redakcje pism katolickich i uniemożliwiono funkcjonowanie diecezjalnych seminariów duchownych. Do więzienia można było trafić za posiadanie różańca. „Białe mrówki” bez żadnych przeszkód atakowały nie tylko osoby duchowne, ale także świeckich wiernych. Bomby wrzucano do kościołów podczas trwających nabożeństw. Spalono ponad sto świątyń, o wiele więcej zostało sprofanowanych i zwyczajnie obrabowanych. Na skutek działań „nieznanych sprawców” sponsorowanych przez rząd zginęło w Portugalii w latach 1915-1917 dwa razy więcej katolików (świeckich i duchownych) niż żołnierzy portugalskich walczących od marca 1916 roku na frontach pierwszej wojny światowej. 

Zapraszamy do lektury innych artykułów z dwumiesięcznika "Polonia Christiana" w internetowym archiwum pod adresem:
epch.poloniachristiana.pl 


Polecane strony

Get Adobe Flash player

Get Adobe Flash player

Fatima - orędzie tragedii czy nadziei